poniedziałek, 16 lipca 2012

Drożdżówki z budyniem

Mój mąż w kuchni pojawia się stosunkowo rzadko. Najczęściej wtedy, gdy najdzie Go ochota na kawę lub musi zrobić sobie jedzenie do pracy. Tym bardziej zdziwił mnie fakt, kiedy wczoraj oznajmił, że będzie piekł drożdżówki z budyniem. Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że do realizacji pewnie i tak nie dojdzie, bo w konsekwencji to ja będę musiała te drożdżówki robić, a rola męża sprowadzi się jedynie do konsumpcji. Ale nie! Mąż się uparł i pojechał do sklepu po brakujące składniki. Wyszukałam przepis. Mąż zakasał rękawy i z zapałem wziął się do pracy. Humor Go nie opuszczał, bo przecież robił swoje pierwsze prawdziwe kulinarne dzieło.  Interweniować musiałam już przy przelicznikach dekagram na gramy. No cóż, ciasto drożdżowe zdecydowanie lepiej smakuje z kilkoma łyżkami cukru niż z 1 łyżeczką. Potem odbyło się klasyczne zagniatanie i podające po stokroć pytanie: "Długo jeszcze muszę to gnieść?". A że podczas pracy w kuchni liczy się dobra organizacja i odpowiednia kolejność przygotowania potrawy, budyń do drożdżówek studzony był w ekspresowym tempie na tarasie. Humor męża jednak opuścił, kiedy trzeba było zwinąć nieposłuszne, wysmarowane już zimnym budyniem ciasto w rulon i pokroić je na kawałki. Drożdżowe bywa kapryśne, ale wczoraj kapryśne było wyjątkowo. Za nic w świecie nie dało się uformować w zgrabne okrągłe ślimaczki. Ale grunt, to dobra korekta, więc bułeczki wylądowały na blaszce i ręcznie formowane były w odpowiednie kształty. Potem tylko trochę "kosmetyki" w postaci "fluidu" z rozkłóconego jajka i siup do piekarnika! Pomimo 3 godzinnej ciężkiej pracy w kuchni, zdołałam w oczach Męża dostrzec rozpierającą Go satysfakcje i samozadowolenie, które przyczyniły się do pozmywania sterty użytych do wypieku miseczek i łyżek, pozostawiając kuchnię w stanie nienaruszonym! Bułeczki wyszły pyszne! Bardzo ładnie wyrosły i smakowały...po prostu obłędnie! Debiut Męża w kuchni uznaję za udany i kto wie, czy nie będzie powtórki... A więc dziś zapraszam Was na drożdżówki z budyniem w wykonaniu mojego Męża. Mój udział w tym wypieku sprowadził się do napisania tego posta i kliknięcia zdjęć. Cała reszta to zasługa Męża :)

Ekspresowe studzenie budyniu na tarasie :)

Składniki:
500 g mąki pszennej
80 g cukru
100 g masła
40 g świeżych drożdży
2 duże jajka + 1 żółtko
120 ml letniego mleka
1 opakowanie cukru wanilinowego 
szczypta soli
Nadzienie: 
2 budynie waniliowe bez cukru (każdy po 40 g)
600 ml mleka
3 łyżki cukru
Dodatkowo:
1 jajko do posmarowania
cynamon




Mąkę i sól przesiać do miski. Drożdże rozpuścić w lekko ciepłym mleku, dodać łyżeczkę cukru i odstawić do podrośnięcia. Masło rozpuścić i przestudzić. Do mąki wlać podrośnięte drożdże, stopione masło i roztrzepane z cukrem jajka i żółtko. Zagnieść elastyczne, gładkie ciasto. Przykryć ścierką i ostawić w ciepłe miejsce do podrośnięcia na około 40 minut. Budynie ugotować z 3 łyżkami cukru na 600 ml mleka. Wystudzić. Wyrośnięte ciasto odgazować ugniatając chwilę na stolnicy i rozwałkować na prostokąt. Wysmarować zimnym budyniem. Zwinąć w roladę i kroić bułki o szerokości około 2-3 cm. Bułki układać na papierze do pieczenia i posmarować rozkłóconym jajkiem. Posypać cynamonem. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez około 20 minut na złoty kolor. Smacznego! 

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Efekt końcowy był naprawdę zadowalający :)

      Usuń
  2. mmmm pięknie mu to wyszło! ja nie wiem czy sama bym tak to potrafiła upiec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabyś radę :) To wcale nie jest takie trudne :)

      Usuń
    2. wygląda bosko...no i jestem pod wrażeniem... męża...;D

      Usuń
    3. Chyba mam konkurencję ;)

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłeś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...